ZAPRASZAMY DO LEKTURY W DZIALE KOŚCIÓŁ FILIALNY ZNAJDUJĄ SIE CIEKAWE PUBLIKACJE NAJNOWSZA NA TEMAT FATIMY
piątek 19.05.2023
Fatima - objawienia
Tło historyczne objawień
W okresie poprzedzającym objawienia fatimskie Portugalia przeżywała jeden z największych kryzysów w swojej historii. W dniu 1 lutego 1908 roku król Portugalii Karol I (Carlos I) został zamordowany w Lizbonie, wraz ze swoim najstarszym synem, Ludwikiem Filipem. Zamachu dokonali masoni: Alfredo Costa i Manuel Buiça.
Tron po zamordowanym władcy objął jego syn Manuel II, któremu później nadano przydomek Patriota. Manuel od razu po objęciu władzy zdymisjonował dyktatora João Franco i cały jego gabinet. 28 sierpnia 1910 roku ogłosił nowe, wolne wybory, w których strona rządowa otrzymała 58%, opozycja umiarkowana 33%, a Partia Republikańska (związaną z lożą wolnomularską) tylko 9% głosów.
5 października 1910 roku Portugalska Partia Republikańska przeprowadziła zbrojny przewrót i przejęła władzę w Portugalii. W czasie tego przewrotu wygnano króla i proklamowano republikę. Ostatni król Portugalii zakończył życie w 1932 r (43 lata) na emigracji, w Wielkiej Brytanii, jako „uznany kolekcjoner książek”. Europa wkraczała właśnie w okres wielkiego wrzenia, które miało wkrótce zaowocować przetasowaniem na scenach politycznych całego kontynentu.
Wiele napięć było w niemal całej Europie. Uzgodnienia Traktatu Wersalskiego stawały się coraz mniej aktualne, a ambicje dużych państw groziły wybuchem wojny. Zabójstwo austriackiego arcyksięcia Franciszka Ferdynanda (28 czerwca 1914 r.) dało potrzebny pretekst do wojny.
28 lipca 1914 roku Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii i w tym momencie zaczęła działać „zasada domina”, wywołana skomplikowanym systemem sojuszy międzynarodowych. 8 sierpnia 1914 połączone siły francuskie i brytyjskie uderzyły na protektorat niemiecki Togo, w zachodniej części Afryki. W Europie 12 sierpnia stoczono bitwę pod Cerem, w której Serbia pokonała wojska austriackie.
8 marca 2017 r. (23 lutego, wg kalendarza juliańskiego) w Rosji doszło do wybuchu rewolucji (rewolucja lutowa, która doprowadziła do upadku caratu) , a w nocy z 6/7 listopada 1917 roku oddziały Czerwonej Gwardii i wojskowi, którzy opowiedzieli się po stronie bolszewików, zajęli bez walki budynki użyteczności publicznej w Piotrogrodzie, Pałac Zimowy - siedziba Rządu Tymczasowego został zajęty, a członkowie rządu aresztowani. 8 listopada 1917 wydano odezwę „Do robotników, żołnierzy i chłopów” w której bolszewicy poinformowali o obaleniu Rządu Tymczasowego.
Świat już nie będzie taki sam.
Papież Benedykt XV zaniepokojony sytuacją na świecie rozpoczął inicjatywę nowenny o pokój na świecie. Rozpoczęła się ona 5 maja 1917 roku.
A w Portugalii?
W Portugalii masoni zaczęli rozprawę z Kościołem Katolickim. Jeszcze podczas trwania przewrotu, wystąpieniom anty-monarchicznym towarzyszyły napaści na osoby duchowne i na ludzi wierzących. W wyniku tych aktów agresji zamordowano co najmniej 15 księży i zakonników. Dodatkowo ponad stu księży zostało brutalnie pobitych zdemolowano 20 świątyń.
Po ugruntowaniu swojej władzy, nowa Republika ogłosiła oficjalnie wolność wszystkich wyznań. W praktyce jednak na Kościół katolicki spadły ostre represje. Z granic Portugalii wydalono wszystkie zakony, zamknięto domy modlitwy, szkoły i ośrodki dobroczynne, przejmując je na rzecz państwa. Religię usunięto ze szkół. Cały majątek Kościoła został znacjonalizowany ze świątyniami i kaplicami włącznie. Do odprawiania nabożeństw państwo je bezpłatnie wypożyczało. Księżom zabroniono noszenia szat duchownych poza kościołami i urządzania procesji.
Episkopat protestował w liście pasterskim przeciw zniesieniu świąt i wszystkim powyższym zakazom. Rząd zakazał jednak odczytywania go. Biskupów oskarżano o podburzanie księży do strajku i zaczęt0 ich represjonować. W rezultacie tych posunięć w 1912 roku żaden portugalski biskup nie urzędował w swej diecezji. W 1913 roku, zerwano stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską.
W tym czasie ujawniły się antyklerykalne bojówki tzw. „Białe Mrówki”, które za wiedzą rządu urządziły w 1914 roku ataki na obchody Świąt Wielkanocnych w kościołach. Na czele „Białych Mrówek” stał wpływowy członek masonerii Afonso Costa, który był początkowo ministrem sprawiedliwości, później premierem, a pełne rządy objął w 1915 roku, po puczu zorganizowanym i kierowanym przez oficerów-masonów. Podczas jego rządów w latach 1915–1917, zamknięto wszystkie redakcje pism katolickich i uniemożliwiono funkcjonowanie diecezjalnych seminariów duchownych. Za samo tylko posiadanie różańca można było trafić do więzienia. „Białe Mrówki” bez żadnych przeszkód atakowały nie tylko osoby duchowne, ale także wiernych świeckich. Spalono w tamtym czasie ponad sto świątyń, a o wiele więcej zostało sprofanowanych i obrabowanych. Nierzadko wrzucano bomby do kościołów pełnych wiernych. Na skutek działań sponsorowanych przez rząd „nieznanych sprawców” zginęło w Portugalii w latach 1915–1917 dwa razy więcej katolików (świeckich i duchownych) niż żołnierzy portugalskich walczących od marca 1916 r. na frontach I wojny światowej w Europie.
9 marca 1916 roku Niemcy wypowiedziały Portugalii wojnę, po tym, jak jej wojska zagarnęły niemieckie statki handlowe. W wyniku tego Portugalia przystąpiła do pierwszej wojny światowej po stronie ententy.
Skąd nazwa wioski Fatima?
Po śmierci Mahometa w 632 roku rozpoczęła się ekspansja islamu. Już w VIII wieku Maurowie zajęli znaczącą większość Półwyspu Iberyjskiego, czyli dzisiejszą Hiszpanię i Portugalię.
W XII w. wojska chrześcijańskie starały się odbić z rąk muzułmanów zajęte przez nich hiszpańskie i portugalskie miasta. Wtedy to rycerz Gonçalo Hermigues wraz z towarzyszami pojmali muzułmańską księżniczkę Fatimę. Jedna z wersji tej historii mówi o tym, że uwięziona księżniczka zakochała się w portugalskim rycerzu, a ponieważ miłość ta była odwzajemniona, oboje wkrótce zaręczyli się. Przed ślubem Fatima przyjęła chrzest w wierze katolickiej i przyjęła imię Oureana. Tej właśnie księżniczce nazwy swe zawdzięczają dwa portugalskie miasta: Fatima oraz Ourem.
Muzułmańska księżniczka nosiła imię jednej z córek Mahometa, Fatimy bint Muhammad, kobiety czczonej w całym muzułmańskim świecie. Przysługiwał jej tytuł al-Zahra – „źródło światła”.
Sam Mahomet powiedział o niej, że spośród wszystkich kobiet w raju będzie ustępowała wyłącznie Maryi, bowiem choć wyznawcy islamu nie traktują Najświętszej Maryi Panny w ten sam sposób, co katolicy, otaczają ją najwyższym szacunkiem.
„To dlatego Najświętsza Matka, w XX wieku, wybrała na miejsce swojego objawienia małą, nieistotną wioskę Fatima, aby odtąd przyszłe pokolenia znały ją jako Matkę Boską z Fatimy? Cokolwiek dzieje się ze zrządzenia Nieba, wszystkie szczegóły dopracowane są z najwyższą finezją. Wierzę, że Najświętsza Dziewica wybrała sobie miano Matki Boskiej z Fatimy jako obietnicę i znak nadziei dla ludów muzułmańskich i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują Jej tak wiele szacunku, pewnego dnia przyjmą również Jej Boskiego Syna”.
abp Fulton Sheen
Dlatego sanktuarium w Fatimie jest nie tylko miejscem pielgrzymek chrześcijan, lecz że przyciąga także wielu muzułmanów. Wyznawcy islamu przyjeżdżają zobaczyć na własne oczy miejsce objawień Maryi w miejscowości, która nazwę swą zawdzięcza jednej z najbardziej czczonych w ich religii kobiet.
Wizjonerzy
„W działaniu Bożym nie ma przypadków. [...] Niebo wybrało Łucję, Hiacyntę i Franciszka, a odrzuciło [...] Matias oraz Marię Justino.
Wincenty Łaszewski „Fatima”
Najważniejszą cechą - zarówno wizjonerów, jak i miejsca objawień - jest ich „małość oczach świata”, ich „marginalność”, ich skrajna „nieważność”.
Wincenty Łaszewski „Fatima”
Podobnie było w innych objawieniach”
[…] gdyby było na ziemi dziecko o większej ignorancji i większej głupocie, byłabyś je wybrała…
św. Berandeta
„Dlatego, że tak wielką nędzą jesteś, odsłoniłem ci całe morze miłosierdzia mojego.”
Jezus do św. Faustyny (718)
Pamiętajmy przecież o słowach Jezusa:
„[...] Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś to przed mądrymi i uczonymi w Prawie a objawiłeś ludziom prostym.” Mt 11,25
Tak też, po latach, odczytuje to siostra Łucja:
[Bóg] rozpoczyna od przygotowania słabych narzędzi, którymi pragnie się posłużyć, by podkreślić, iż dzieło należy do Niego i że On jest tym, który działa, realizując w pierwszej kolejności plany swego nieskończonego miłosierdzia.
Siostra Łucja
Dzieci nigdy nie chodziły do szkoły i były niepiśmienne. Zajmowały się wypasaniem owiec na wzgórzach. Łucja - najstarsza - miała 10 lat. Hiacynta miała 9 lat i była samolubna, kapryśna, uwielbiała taniec. Franciszek (7 lat) - lubił muzykę i przyrodę.
Tylko Łucja rozmawiał z Maryją i aniołami. Hiacynta widziała i słyszała postacie z Nieba, ale rozumiała ich przesłania. Franciszek tylko widział postacie, nic nie słyszał.
Co się zdarzyło?
Pierwsze objawienie miało miejsce w 1915 roku - na dwa lata przed objawieniem się Maryi.
Na zboczu Cabeco, które jest zwrócone na południe, kiedy odmawiałam różaniec z trzema dziewczętami: Teresą Matias, Maria Rosa Matias, jej siostrą, i Marią Justiną z wioski zwanej Casa Velha zobaczyłam, że ponad drzewami doliny, która rozciągała się u naszych stóp, unosi się jakiś obłok bielszy od śniegu, przezroczysty, w kształcie ludzkiej postaci. Moje towarzyszki pytały mnie. co by to mogło być. Odpowiedziałam, że nie wiem. Dwa razy powtórzyło się to samo w różnych dniach.
To zjawisko pozostawiło mi w duszy pewne wrażenie, którego nie umiem określić. Powoli zacierało się to wrażenie i sądzę, że gdyby nie następne fakty, byłabym o tym zupełnie zapomniała.
Siostra Łucja
Łucja uważa, że był to Anioł Stróż i ma to nam przypominać o istnieniu aniołów, które nam pomagają. Możliwe, że był to Anioł Stróż Orędzia.
Drugie i trzecie objawienie miało miejsce w tym samym, 1915 roku. Było podobne do pierwszego i widziały je też inne dzieci (ale nie Hiacynta i Franciszek).
W czwartym objawieniu Anioł przyniósł pierwsze przesłanie. Wiosną 1916 roku, pasąc owce, schroniły się przed deszczem w grocie.
Wtedy po raz pierwszy weszliśmy do tej błogosławionej groty. [...] Zjedliśmy nasz posiłek, zmówiliśmy różaniec i nie wiem, czy nie był on jednym z tych, jak już mówiłam, że kiedy nam pilno było do zabawy, przesuwaliśmy tylko Paciorki i mówiliśmy jedynie słowa „Zdrowaś Maryjo” i „Ojcze nasz”. Skończywszy pacierz zaczynaliśmy bawić się w kamyki, bawiliśmy się jakiś czas, gdy zerwał się silny wiatr. Potrząsał drzewami, a my patrzyliśmy co się dzieje, bo dzień był pogodny. Widzieliśmy wtedy, że nad gajem oliwkowym kieruje się w naszą stronę ta postać, o której już mówiłam. Hiacynta i Franciszek nigdy jej jeszcze nie widzieli, a ja i nic o niej nie mówiłam.
Siostra Łucja
Anioł powiedział:
„Nie bójcie się, Jestem aniołem pokoju, módlcie się ze mną.” I uklęknowszy pochylił głowę aż do ziemi. Porwane siłą nadprzyrodzoną, uczyniliśmy to samo, powtarzając słowa wymawiane przez niego:
„O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie, kocham Cię. Proszę Cię, byś wybaczył tym, którzy nie wierzą, którzy Cię nie uwielbiają, którzy Ci nie ufają, którzy Cię nie kochają”.
Siostra Łucja
Po trzykrotnym powtórzeniu tych słów anioł podniósł się i powiedział: „Módlcie się tak. Serca Jezusa i Maryi uważnie słuchają waszych próśb”. Powiedziawszy to zniknął.
Żadne z nas nie myślało mówić o tym objawieniu, ale postanowiło zachować je w tajemnicy. Taka postawa sama nam się narzucała. Było to coś tak osobistego, że nie było łatwo o tym powiedzieć, chociażby słówko.
Siostra Łucja
Piąte objawienie. Latem 1916 r. Anioł pojawił się pastuszkom w czasie przerwy obiadowej przy studni przy domu Łucji.
Powiedział: „Co robicie? Módlcie się dużo. Serca Jezusa i Maryi chcą przez was okazać światu wiele miłosierdzia. Ofiarujcie nieustannie Najwyższemu ofiary z modlitw i umartwień”.
Łucja zapytała: Jak się mamy umartwiać? Anioł odpowiada: Ze wszystkiego, co możecie, składajcie Bogu ofiary jako akt zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest obrażany oraz za nawrócenie grzeszników. Ściągniecie w ten sposób pokój na waszą ojczyznę. Ja jestem Aniołem Stróżem, Aniołem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znosicie z poddaniem cierpienia, które Bóg wam ześle.
Szóste objawienie miało miejsce na początku jesieni 1916 roku przy wzgórzu Cabeço. Dzieci odmawiały modlitwę, którą anioł nauczył ich podczas pierwszego objawienia. Wtedy zobaczyły anioła trzymającego kielich w lewej ręce. Nad kielichem unosiła się hostia, z której spływały krople krwi do kielicha. Zostawiwszy kielich i hostię zawieszone w powietrzu, anioł uklęknął wraz z dziećmi i odmówili modlitwę:
„Przenajświętsza Trójco, Ojcze, Synu, Duchu Święty. W najgłębszej pokorze Cześć Ci oddaję i ofiaruję Ci najdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego we wszystkich tabernakulach świata, jako przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi jest On obrażany.
Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i przez przyczynę Niepokalanego Serca Maryi błagam Cię o łaskę nawrócenia biednych grzeszników”.
Następnie anioł podniósł się z klęczek, wziął do swych rąk kielich i Hostię. Hostię podał Łucji, a Krew z kielicha rozdzielił między Hiacyntę i Franciszka mówiąc:
„Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!”.
Potem schylił się aż do ziemi i odmówił z dziećmi trzy razy modlitwę Przenajświętsza Trójco…
Dzieci zachowały to niezwykłe doświadczenie wyłącznie dla siebie.
Siódme objawienie, a pierwsze Maryi miało miejsce 13 maja 1917 roku. Miejsce spotkania było inne niż to, w którym pojawiał się Anioł. Maryja pojawiała się w Cova de Ira - Dolinie Pokoju. Dzieci pilnowały owiec. Nagle ujrzały błyskawicę. Kiedy błysk się powtórzył, dzieci ujrzały w koronie dębu skalnego, około metr nad ziemią, kobietę otoczoną świetlną poświatą. Kobieta ubrana była na biało, na suknię narzuciła obszerny szal, podobny do tych jakie nosiły miejscowe kobiety. Nie ujawniła swojej tożsamości. Dzieci nazwały ją Dobrą Panią. Dobra Pani powiedziała: „Nie bójcie się, nie zrobię wam krzywdy”. Dzieci czuły strach przed burza, nie przed Maryją. Postać promieniował światłem na ok. półtora metra i dzieci były w kręgu tego światła. Łucja później napisze: „A to światło było Bogiem…”
Rozpoczął się dialog.
- Skąd pani jest? - pyta Łucja.
- Jestem z Nieba
- A czego Pani ode mnie chce?
- Przyszłam was prosić, abyście przechodzili przez 6 kolejnych miesięcy dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim Jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz.
Później Łucja wyjaśniła, że w jej stronach, gdy spotka się nieznajomą osobę, pyta się ją skąd jest i czego chce.
Dialog trwa dalej:
- Czy ja też pójdę do Nieba?
- Tak
- A Hiacynta?
- Też
- A Franciszek?
- Tak, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców.
- Czy Maria das Neves jest już w Niebie? - koleżanka siostry Łucji
- Tak, jest
- A Amelia?
- Zostanie w czyśćcu aż do końca świata.
Teraz Maryja pyta:
- Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które on wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośba o nawrócenie grzeszników?
- Tak chcemy.
- Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą.
Wymawiając te ostatnie słowa, otworzyła po raz pierwszy ręce, pokazując nam światło tak silne, jak gdyby odblask wychodzący z Jej rąk. To światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, że widzieliśmy siebie w Bogu, który jest światłem wyraźniej, niż w najlepszym zwierciadle.
Łucja wspomina: Pod wpływem przekazanego nam również wewnętrznego impulsu padliśmy na kolana i powtarzaliśmy bardzo pobożnie: „O Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię! Mój Boże, kocham Cię w Najświętszym Sakramencie”.
Po chwili nasza droga Pani dodała: „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny” i uniosła się do Nieba.
Drugie objawienie się Matki Bożej (a ósme łącznie) miało miejsce 13 czerwca 1917 roku. Łucja postanowiła nie opowiadać o poprzednim objawieniu nikomu, jednak młodsze dzieci opowiedziały o wszystkim rodzicom. Wieść się rozniosła.
Łucja postanowiła nie iść na spotkanie z Maryją. W domu mama zarzucał jej kłamstwo, a proboszcz sugerował, że to objawienie diabelskie. Ale jednak poszła:
Następnego dnia, kiedy zbliżała się godzina wyjścia, poczułam się nagle pchana jakąś dziwną siłą, której nie byłam w stanie się oprzeć. Wyruszyłam więc, umyślnie przechodząc koło domu wujka, aby zobaczyć, czy była tam jeszcze Hiacynta. Zastałam ją w jej domu razem z Franciszkiem. Oboje płakali na kolanach przed łóżkiem.
No to co nie idziecie? - Zapytałam ich.
- Bez ciebie nie mamy odwagi iść. Chodź z nami!
- Idę odpowiedziałam. Wtedy ich twarze rozjaśniły się i poszli ze mną. Ludzie czekali na nas tłumnie przy drodze i trudem udało się nam przejść na miejsce.
Siostra Łucja
13 czerwca 1917 roku była środa i dzień odpustu parafialnego (św. Antoniego). To była duża atrakcja i rezygnacja z niego nie była łatwa.
Lucja wspomina: „Po odmówieniu różańca z Hiacyntą, Franciszkiem i innymi osobami, które były obecne, zobaczyłyśmy znowu odblask światła, które się zbliżało i następnie ponad dębem skalnym ukazała się matka boża. Zupełnie podobna do postaci w maju.
- Czego Pani sobie życzy ode mnie?
- Chcę, żebyście przyszli tutaj trzynastego następnego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. Następnie powiem wam, czego chcę.
Prosiłam o zrobienie jednego chorego.
- Jeśli się nawróci, wyzdrowieje w ciągu roku.
– Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba.
– Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Kto je przyjmuje, temu obiecuję zbawienie dla ozdoby Jego tronu.
– Zostanę tu sama? – zapytałam ze smutkiem.
– Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga.
W tej chwili, gdy wypowiadała te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie odblask tego niezmiernego światła. W nim widzieliśmy się jak gdyby pogrążeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej części światła, które wznosiło się do nieba, a ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię. Przed prawą dłonią Matki Boskiej znajdowało się Serce, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać. Zrozumieliśmy, że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia.
Łucja rozmawia z Maryją, a otaczający ją ludzie słyszą jej słowa. Słyszą coś jeszcze, jakiś podobny do buczenia dźwięk dochodzący ze skalnego dębu i widzą uginającą się koronę drzewa.
13 lipca 1917 roku (piątek - dzień Męki Pańskiej), na miejscu objawień czekało już 3 tysiące ludzi. Było to trzecie objawienie się Matki Bożej i dziewiąte łącznie. Podczas tego spotkania zostały przekazane „Objawienia Fatimskie”.
Zaczęło się tak:
– Czego sobie Pani ode mnie życzy? – zapytała Łucja.
– Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać.
– Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje.
– Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.
Łucja wspomina:
„Potem przedłożyłam kilka próśb, nie pamiętam, jakie tu były. Przypominam sobie tylko, że Matka Boża powiedziała, że trzeba odmawiać różaniec, aby w ciągu roku te łaski otrzymać. W dalszym ciągu mówiła: Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary - O Jezu, czynię to z miłości do Ciebie, za nawrócenie grzeszników i zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.
Wiele lat później (w latach 40.) Łucja spisała Tajemnice Fatimskie.
I Tajemnica
Słowa Łucji: Zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy. (Na ten widok musiałam krzyczeć «aj», bo ludzie to podobno słyszeli.) Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle.
Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani szukając u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:
– „Widzieliście piekło… Tu zaczyna się II Tajemnica, która odnosi się do nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi. Maryja powiedziała z dobrocią i smutkiem: Widzieliście piekło? Dokąd idą dusze biednych grzeszników? Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli się zrobi się to, co wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeśli nie przestanie się obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Aby temu zapobiec, przyjdę, aby żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania komunii św. w pierwsze soboty jako zadość uczynienie. Jeśli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój. Jeśli nie Rosja rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Sprawiedliwi będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych. Na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju.
W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary [...]. Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć (dotyczy III Tajemnicy).
Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia”.
III Tajemnica
Relacja Łucji:
„Trzecia część tajemnicy objawionej 13 lipca 1917 w Cova da Iria-Fatima.
Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazujesz poprzez Jego Ekscelencję Czcigodnego Biskupa Leirii i Twoją i moją Najświętszą Matkę.
Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta!
I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim - Biskupa odzianego w Biel. Mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.”
Kard. JOSEPH RATZINGER - Prefekt Kongregacji Nauki Wiary - w obszernym dokumencie odniósł się do objawień fatimskich. Pisz m.in. [...] interpretacja, którą kardynał Sodano przedstawił w swoim oświadczeniu z 13 maja, została najpierw przedłożona bezpośrednio siostrze Łucji. Wypowiadając się na ten temat, siostra Łucja zauważyła przede wszystkim, że została jej dana wizja, ale nie jej interpretacja. Interpretacja, powiedziała, nie należy do widzącego, ale do Kościoła. Jednakże po odczytaniu tekstu stwierdziła, że przedstawiona interpretacja odpowiada temu, czego sama doświadczyła, i że ze swej strony uznaje ją za prawidłową. (Chodzi o interpretację, że osoba w bieli to papież JP II).
Czwarte objawienie się Matki Bożej (czyli dziewiąte) nie odbyło się, jak Matka Boża zapowiedziała, 13 sierpnia, ale dopiero 19 sierpnia (Święto Matki Bożej Bolesnej). Dzieci zostały aresztowane. Wydarzenia w Fatimie wywołały niepokój antyklerykalnych władz Portugalii. Burmistrz Ourem zaproponował, że osobiście zawiezie dzieci na miejsce objawienia, jednak zawiózł je do swojego domu, gdzie przez dwa dni je więził i groził, że jeśli nie wyjawią mu tajemnicy będą się smażyć w oleju. Dzieci nie dały się zastraszyć. 15 sierpnia zarządca odwiózł je do domu.
Tymczasem w miejscu objawień działy się niezwykłe rzeczy. 15 tys. ludzi usłyszało dwa grzmoty, dziwne chmury o różnych kolorach, chmura pojawiła się na skalnym dębie. Gdy rozległo się dudnienie - ludzie uciekli.
W niedzielę 19 sierpnia dzieci poczuły, że coś się dzieje w powietrzu. Czuli to też mieszkańcy Fatimy. Dzieci poszły paść owce, ale bez Hiacynty. Łucja posłała po nią.
Dialog był podobny do poprzednich, ale zawierał zapowiedź cudu w dniu 13 października:
– Czego Pani sobie życzy ode mnie?
– Chcę, abyście nadal przychodzili do Cova da Iria trzynastego dnia miesiąca i odmawiali codziennie różaniec. W ostatnim miesiącu uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.
– Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiają w Cova da Iria?
– Zróbcie dwa przenośne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacynta i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopczyków. Pieniądze, które ofiarują na te ołtarzyki, są przeznaczone na święto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta na budowę kaplicy, która ma tutaj powstać.
– Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych.
– Tak, niektórych uleczę wciągu roku – i przybierając wyraz smutniejszy powiedziała: – Módlcie, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił.
Piąte objawienie się Matki Bożej (czyli dziesiąte) odbyło się „zgodnie z planem” 13 września. dzieciom towarzyszyło 30 tys. ludzi. Wielu z nich prosiło wizjonerów o wyproszenia dla nich lub ich bliskich uzdrowienia. W czasie odmawiania różańca pojawiła się Matka Najświętsza.
Powiedziała:
– Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmelu, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia.
– Polecono mi, żebym Panią prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego.
– Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.
I zaczynając się wznosić, znikła jak zwykle.
Szóste objawienie się Matki Bożej (czyli jedenaste) zgromadziło 80 tys. ludzi i to mimo działań władz, które rozpuściły pogłoskę, że podłożono bombę, którą miano odpalić w momencie objawienia się Matki Bożej. Wysłano też kilka tysięcy żołnierzy, aby blokowali drogi prowadzące do miejsca objawień i nie pozwalali ludziom tam się zgromadzić. Była prasa i przedstawiciele rządu.
Padał ulewny deszcz. Łucja poprosiła o zamknięcie parasoli i zaczął się różaniec. Łucja wspomina: „Niedługo potem zobaczyliśmy odblask światła, a następnie Naszą Panią nad dębem skalnym.”
– Czego Pani sobie ode mnie życzy?
– Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na moją cześć kaplicę. Jestem Matką Boską Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócą wkrótce do domu.
– Ja miałam Panią prosić o wiele rzeczy: czy zechciałaby Pani uzdrowić kilku chorych i nawrócić kilku grzeszników i wiele więcej.
– Jednych tak, innych nie. Muszą się poprawić i niech proszą o przebaczenie swoich grzechów.
Maryja ze smutnym wyrazem twarzy dodała:
– Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony.
Maryja rozchyliła szeroko ręce promieniejące w blasku słonecznym. Gdy się unosiła, Jej własny blask odbijał się od słońca.
Łucja wspomina: „Kiedy Nasza Pani znikła w nieskończonej odległości firmamentu, zobaczyliśmy po stronie słońca św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Naszą Dobrą Panią ubraną w bieli, w płaszczu niebieskim. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża.
Krótko potem ta wizja znikła i zobaczyliśmy Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Miałam wrażenie, że jest to Matka Boska Bolesna.
Pan Jezus wydawał się błogosławić świat w ten sposób jak św. Józef. Znikło i to widzenie i zdaje się, że jeszcze widziałam Matkę Boską Karmelitańską.
To widział Łucja, ale większość zebranych widziała coś innego - zapowiadany od miesięcy „Cud Słońca”. Jest to jedyny tego typu cud w historii. Do natury cudu należy to, że pojawia się on w miejscu niespodziewanym i czasie nieoczekiwanym. Tymczasem Fatimie, o czasie i miejscu wielkiego cudu, wiedziano z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Cud wirującego po niebie słońca zaczął się w południe, ale nie „czasu zegarowego” (w Portugalii, podczas wojny, wprowadzono czas europejski), ale wg czasu słonecznego.
Wspomina dziennikarz (niewierzący) Avelino de Almeida:
Nagle zaciągnięte wciąż chmurami niebo zaczęło się przejaśniać nad głowami, deszcz ustał [...] I wówczas rozpoczął się spektakl niepowtarzalny. a dla tych, którzy nie byli świadkami - niemożliwy. [...] Ciało niebieskie przypominało matowy srebrny talerz, na który można było patrzeć bez wysiłku. [...] Słońce „tańczyło” [...] Większość mówiła, że widziała drące, tańczące słońce. [...] Przysięgali, że słońce obracało się wokół swej osi, jak to ma miejsce na pokazie sztucznych ogni, że zstąpiło prawie tak nisko iż swymi promieniami mogło zapalić ziemię. Byli tacy, którzy mówili, że widzieli stale zmieniające się kolory.
Mieszkaniec wioski Alburitel (oddalonej 10 mil od Fatimy) - Inacio Lourenco - tak wspomina:
Nie jestem w stanie obecnie dokładnie opisać tego, co wtedy widziałem i czułem. Wpatrywałem się w słońce. Wydawało mi się ono bardzo blade. Zupełnie jednak nie raziło swym blaskiem. Wyglądało jak śnieżna kula obracająca się wokół własnej osi. Nagle oderwało się od nieba i zygzakami zaczęło spadać w kierunku ziemi. Pod wpływem strachu skryłem się pomiędzy ludzi. Wszyscy płakali, czekając końca świata. Obok mnie stał niewierzący człowiek, który spędził całe przedpołudnie na ośmieszaniu pielgrzymów, ponieważ - jak mówił - ci prostacy przybyli do Fatimy tylko po to, aby zobaczyć małą dziewczynkę! Spojrzałem na tego człowieka. Stał jak sparaliżowany. Wzrok miał przykuty do słońca, a ciałem jego wstrząsały dreszcze. Potem padł na kolana, wzniósł ręce do nieba i wołał: „Matko Boża! Matko Boża!”.
Inny świadek, Ermina Caixeiro, napisała: Łucja poprosiła o zamknięcie parasoli i wtedy prawie natychmiast deszcz przestał padać, jakby ktoś zakręcił kurek w prysznicu. Dzieci poprosiły również, aby mężczyźni zdjęli kapelusze i nakrycia głowy. Człowiek, który stał obok mnie, nie wykonał polecenia. Za parę sekund ukazało się słońce. Wówczas ów mężczyzna zdjął pokornie kapelusz i powiedział: "Teraz uwierzyłem, nikt z ludzi nie mógł tego dokonać". Tłum stał pogrążony w zupełnej ciszy. Słońce świeciło różnymi kolorami. Ubrania ludzi nabrały złotego odcienia i natychmiast wyschły. I wtedy właśnie słońce zaczęło kręcić się wokół własnej osi, wykonując niesamowity spiralny taniec, jakby oderwało się od firmamentu i pędziło w kierunku ziemi. Potem powróciło do pierwotnej pozycji. Wszyscy świadkowie cudu byli przerażeni, krzyczeli i błagali Boga o przebaczenie grzechów. Ślepi i ułomni prosili o uzdrowienie. Widziałam rzucane kule i niewidomych od urodzenia, którzy odzyskali wzrok.
Podczas „cudu słońca” w Fatimie był jeden z głównych masonów - Antonio da Silva - założyciel tajnej, wpływowej, masońskiej organizacji „Carbonaria”. Po „cudzie słońca” stał się jednym z pierwszych masonów, którzy się nawrócili.
Aktywność słońca zaobserwowana została również przez osoby znajdujące się ponad 18 km dalej, ale nie zarejestrowały jej obserwatoria astronomiczne.
Dalsze losy dzieci
W październiku 1918 Franciszek Marto zapadł na grypę zwaną „hiszpanką”. Chorował do wiosny 1919 r. 2 kwietnia Franciszek przystąpił do pierwszej spowiedzi, a następnego dnia przyjął Pierwszą Komunię Świętą. Zmarł 4 kwietnia 1919 roku.
W tym samym czasie Hiacynta, także zaraziła się grypą „hiszpanką”. Od 1 lipca do 31 sierpnia 1919 przebywała ona w szpitalu w Vila Nova de Ourém. W styczniu 1920 roku trafiła do ochronki M.B. Cudownej w Lizbonie, a stamtąd do szpitala D. Estefânia. Przeszła tam operację usunięcia dwóch żeber, która przyniosła bolesne komplikacje. Zmarła 20 lutego 1920 roku o godzinie 22.30, a przed śmiercią zdążyła przystąpić do pierwszej w życiu spowiedzi
Według relacji rodziny, Hiacyncie, w trakcie choroby Matka Boża objawiła się trzy razy. Według Łucji, Hiacynta miała też wcześniej objawienia prywatne. Treścią tych objawień było cierpienie Ojca Świętego oraz wizja zbliżającej się wojny. Zwierzyła się kiedyś Łucji, że myśli o wojnie, w czasie której: „Bardzo wielu ludzi umrze i prawie wszyscy pójdą do piekła! Wiele domów zostanie zrównanych z ziemią i wielu księży zabitych (...)”.
Proces beatyfikacyjny rodzeństwa trwał w latach 1952–1979. W 1999 r. została uznana autentyczność pierwszego z cudów za ich przyczyną, dotyczącego uzdrowienia franciszkańskiej tercjarki Marii Emilii Santos, która przez 20 lat pozostawała unieruchomiona z powodu choroby kości.
Jan Paweł II beatyfikował Franciszka i Hiacyntę Marto 13 maja 2000 roku w Fatimie podczas swojej wizyty w Jubileuszowym Roku 2000.
Następny cud uznany w procesie kanonizacyjnym dotyczył uzdrowienia brazylijskiego chłopca, do którego doszło w 2007 r. Wówczas, w trzy dni po tragicznym wypadku, podczas którego chłopiec wypadł z okna i doznał poważnych uszkodzeń mózgu, które groziły utratą życia lub głęboką niepełnosprawnością, dziecko w niewytłumaczalny sposób odzyskało zdrowie i sprawność.
Papież Franciszek kanonizował ich 13 maja 2017.
Łucja
16 czerwca 1921 – Łucja opuszcza Fatimę i wyjeżdża do szkoły prowadzonej przez siostry Doroteuszki w Porto. Pozostaje tam cztery lata, do 1925 , kiedy to opuszcza nowicjat sióstr św. Doroty w Hiszpanii.
24 października 1925 – w Tuy Łucja wstępuje do postulatu Sióstr Św. Doroty. 2 października 1926 – Łucja przyjmuje habit zakonny i rozpoczyna nowicjat. 3 października 1934 – Łucja składa śluby wieczyste w Zgromadzeniu Sióstr św. Doroty. 17 maja 1946 – 24 marca 1948 – Siostra Łucja przebywa w klasztorze Vila Nova de Gaia. 31 maja 1949 – Siostra Łucja składa uroczystą profesję zakonną w Karmelu. 13 lutego 2005 siostra Łucja umiera.
Było jeszcze siódme objawienie Maryi, zapowiadane w maju 1917 r. Wieczorem, 15 czerwca 1921 roku, w przeddzień opuszczenia rodzinnych stron, Łucja udała się na miejsce objawień by odmówić różaniec. Biskup kazał Lucji udać się do Porto. Dla 14. letniej dziewczyny było trudne.
Wspomina: „W samotności jeszcze jeden raz spadłam na ziemię i wtedy poczułam, że Twoja pomocna macierzyńska dłoń dotknęła mego ramienia. Spojrzałam w górę i ujrzałam Cię. To byłaś Ty, Najświętsza Matka, by podać mi rękę i pokazać drogę. Twe usta otworzyły się i słodki dźwięk tego głosu przywrócił mej duszy światło i pokój. Jestem tu po raz ostatni. Idź, postępuj drogą, którą wskazuje ci biskup. Taka jest wola Boga.
Trzeba jeszcze wspomnieć o objawieniu 10 grudnia 1925 r w Pontevedra (Łucja była postulantką w klasztorze karmelitanek). Zjawiła się Najświętsza Panna i pokazała jej swoje Serce otoczone cierniami, które trzymała w lewej ręce, i powiedziała:
Spójrz, córko moja, na to Serce otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie, przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale ranią. Przynajmniej ty staraj się Mnie pocieszyć i przekaż wszystkim, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do Zbawienia do wszystkich, którzy przez pięć miesięcy, w pierwsze soboty wyspowiadają się, przyjmą Komunię świętą, odmówią różaniec i przez 15 minut rozmyślania nad tajemnicami różańcowymi towarzyszyć Mi będą w intencji zadośćuczynienia.
Później. w 1930 roku, odpowiadając na swojego pytania kierownika duchowego - José Bernardo Gonçalves - Dlaczego ma to być pięć sobót, a nie dziesięć lub siedem, wyjaśnia:
Jeśli się nie mylę, zostało mi objawione, co następuje: Córko, motyw jest prosty: jest pięć rodzajów obelg i bluźnierstw wypowiadanych przeciw Niepokalanemu Sercu Maryi.
Pierwsze: Bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu.
Drugie: Przeciw Jej dziewictwu.
Trzecie: Przeciwko Bożemu Macierzyństwu, kiedy uznaje się Ją wyłącznie za Matkę człowieka.
Czwarte: Bluźnierstwa tych, którzy starają się zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę a nawet nienawiść do Niepokalanej Matki.
Piąte: Bluźnierstwa tych, którzy urągają Jej bezpośrednio w Jej świętych wizerunkach.
Pod koniec życia Siostra Łucja napisała:
„Ludziom, którzy sądzą, że wszystko musi się wypełnić w oka mgnieniu, wydaje się, że Fatima zawiodła. Mija 90 lat od objawień, a świat się nie zmienił, wojny się nie zakończyły, Rosja się nie nawróciła.”
„Ludzie oczekują, że wszystko będzie działać natychmiast, w ich własnym kręgu czasu. Tymczasem triumf jest procesem, który postępuje w czasie. W roku 1917 Bóg podpalił lont i lont ten nie zgaśnie, aż dojdzie do wybuchu dobra i łaski. Tylko… długi jest ten lont, długo musimy czekać na fatimską eksplozję nadprzyrodzoności.”
AUTOR KAZIMIERZ ŁASZEWSKI
Poprzednie ogłoszenia
sobota 04.04.2026
niedziela 29.03.2026
sobota 21.03.2026
niedziela 22.02.2026
sobota 21.02.2026
sobota 14.02.2026
sobota 07.02.2026
sobota 31.01.2026
niedziela 25.01.2026
sobota 24.01.2026
niedziela 11.01.2026
niedziela 11.01.2026
niedziela 11.01.2026
sobota 03.01.2026
sobota 27.12.2025
sobota 20.12.2025
sobota 13.12.2025
















